Boli? Rośnie! Trochę o zakwasach, przyczynach i skutkach.



Boli? Rośnie! – motto, jakie nam przyświeca i pozwala ze stoickim spokojem znosić ból, często obecny na treningach i po – wymaga paru informacji, żeby dobrze rozumieć mechanizm tego, co się w mięśniach podczas i po wysiłku dzieje.
Sam mechanizm jest dość złożony i zaczyna się już na poziomie molekularnym, cząsteczkowym. Współczesna fizjologia i nowoczesne metody badawcze umożliwiły badaczom stosunkowo dobrze ten mechanizm poznać i zrozumieć. Okazuje się, że skurcz mięśni, który obserwujemy makroskopowo, jest rezultatem szeregu procesów biochemicznych, już na poziomie pojedynczych cząsteczek białek – miozyny i aktyny – tworzących mikroskopową strukturę włókienek mięśniowych. Procesy te są inicjowane przez nerwy, których synapsy dochodzą do każdego włókienka mięśniowego. Sygnał chemiczny z synapsy – acetylocholina rozpoczyna w obrębie włókienka mięśniowego skomplikowany ciąg reakcji, powodujący w rezultacie skrócenie się włókienka.
schemat skurczu
Oczywiście ma to swoją cenę. Proces zachodzi z wykorzystaniem energii zgromadzonej
w podstawowym biologicznym nośniku energii chemicznej komórek – adenozynotrifosforanie(ATP). Zmiana polega na przesunięciu się względem siebie uporządkowanej naprzemiennie we fragmentach włókienka mięśniowego,
tzw. miofibryllach, struktury cząsteczek miozyny i aktyny. Polega to na interakcji aktyny
z fragmentami miozyny, określonymi jako jej mostki poprzeczne lub główki. Dzieje się to pod wpływem wzrostu stężenia jonów wapniowych w cytoplazmie komórki – a ich wzrost został spowodowany właśnie przez acetylocholinę z pobudzenia synaptycznego. Mostki poprzeczne miozyny, zaczepiają się aktywnie w miejscach uchwytu na aktynie i wykorzystując energię zwartą w ATP ulegają przestrzennej zmianie, zmienia się konformacja – przestrzenny układ molekuł. W rezultacie białka niejako wchodzą głębiej w siebie i włókienko się kurczy! Zsynchronizowany przez nerwy ruchowe skurcz włókienek, prowadzi do skurczu mięśnia. Proces ten wymaga energii(ATP). Komórki mięśni w okresie spoczynku gromadzą ATP. Niemniej jednak jego ilość wystarcza jedynie na kilka skurczów mięśnia. Kolejnym źródłem energii wykorzystywanym w procesie skurczu jest obecna w cytoplazmie komórek mięśniowych fosfokeratyna. Komórka przy pomocy odpowiedniego enzymu wytwarza
z udziałem fosfokeratyny niezbędny ATP. Fosfokeratyny wystarcza na około 100 kolejnych skurczów mięśnia. Zapas ATP i fosfokeratyny w komórkach mięśniowych pozwala więc tylko na krótkotrwały i intensywny wysiłek. Co ważne proces ten jest bardzo wydajny
i beztlenowy!
Przy długotrwałym wysiłku mięśnie wykorzystują inne dostępne źródła energii. Jest to cały szereg związków, pochodzących z różnych źródeł i mających różne znaczenie. Najważniejsze to glikogen i glukoza, a następnie tłuszcze. Wydajność w pozyskiwaniu energii z glikogenu, czy glukozy do dalszych skurczów zależy w zasadniczym stopniu od zaopatrzenia mięśnia
w tlen. Przy odpowiednio wysokiej podaży tlenu – glikogen zgromadzony w mięśniach – może dostarczyć energii wystarczającej na wykonanie nawet do 20 tys. skurczów!
W warunkach beztlenowych ledwie na 500 skurczów… W warunkach tlenowych z jednej cząsteczki glukozy powstaje w cyklu przemian energetycznych aż 36 cząsteczek ATP!
W warunkach beztlenowych tylko 3! Przy niedostatecznej podaży tlenu(w warunkach beztlenowych) z glikogenu wytwarza się ATP i kwas mlekowy.
kwas mlekowy
Kwas ten stosunkowo szybko przedostaje się do krwi i jest szybko metabolizowany
w wątrobie. Do godziny czasu po wykonanym wysiłku jego stężenie jest już w normie. Niemniej jednak to on został uznany za sprawcę bólu, będącego wynikiem długotrwałego wysiłku i przemęczenia mięśni. To nieporozumienie powstało w wyniku prac Archibalda Viviana Hilla – brytyjskiego fizjologa, laureata nagrody Nobla(1922) za odkrycia przemian energetycznych w mięśniach i nerwach. W 1929 r., badając pracę wypreparowanych mięśni żaby zauważył, że w miarę zmęczenia mięśnia, wzrasta w nim zawartość kwasu mlekowego. Wyciągnął stąd mylny, ale przyjęty w całym ówczesnym świecie naukowym wniosek,
że to kwas powodował zmęczenie mięśni i został powszechnie uznany za powód powstawania bolesnych zakwasów w mięśniach! Nieporozumienie wynikało z metodyki badań. Wypreparowany mięsień nie mógł sam się pozbyć kwasu mlekowego – produktu beztlenowego metabolizmu. W funkcjonującym organizmie robi to krew i to bardzo skutecznie!
Powysiłkowe bóle mięśni – jak obecnie nazywa się zakwasy, mają zupełnie inną przyczynę. Są one mianowicie wynikiem powstających patologii w obrębie komórek i włókienek mięśniowych, pod wpływem przeciążeń i przemęczenia. Dochodzi wówczas do szeregu mikrouszkodzeń, wycieków cytoplazmy z uszkodzonych komórek, uszkodzenia włókienek, itp. Powoduje to powstanie lokalnych stanów zapalnych, a te powodują podrażnienia receptorów nerwowych i mamy ból! Oczywiście organizm się regeneruje, mikrouszkodzenia są naprawiane i następuje proces adaptacji powysiłkowej. W rezultacie zwiększa się pojemność życiowa płuc, pojemność tlenowa krwi, wzrasta ilość czerwonych ciałek
w mięśniach (co powoduje zwiększenie podaży tlenu), a w związku z tym wzrasta także hematokryt, hemoglobina i ilość mioglobiny – białka magazynującego tlen w mięśniach. Jeżeli chodzi o same mięśnie to wzrasta w nich kapilaryzacja – czyli poziom ukrwienia( więcej naczyń włosowatych – lepsze zaopatrzenie w tlen i glukozę), wzrasta ilość włókien czerwonych(ST) i ich objętość, Na poziomie samej komórki mięśniowej adaptacja powoduje wzrost liczby mitochondriów i grzebieni mitochondrialnych, a także enzymów biorących udział w tlenowym cyklu metabolicznym – co znacząco podnosi wydajność produkcji ATP
w komórkach!
Regeneracja powoduje więc w rezultacie wzrost wytrzymałości i siły mięśni, no i przede wszystkim to co najbardziej kulturystów cieszy – zwiększenie masy mięśniowej! A więc rzeczywiście motto jest prawdziwe: „Boli? Rośnie!”

Komentarze

  1. Bardzo dobry artykuł, fajnie się czyta i oczywiście zakwasy nie są miłe, ale one działają na psychikę pozytywnie ! :-)

  2. Dwie uwagi. Nie zawsze jak boli to rośnie. Nie zawsze też jak nie boli to nie rośnie :)
    Zgadzam się z treścią artykułu, ale tytuł jest raczej mylący i zabrakło tu jednego pojęcia, o którym tak naprawdę mowa – DOMSy – delayed onset muscle soreness. Po polsku: opóźniona bolesność mięśni. Nikt poważny, kto zajmuje się treningami nie używa już błędnego określenia zakwasy.

  3. Świetny post, bardzo ciekawy! Będę podczytywać tego bloga :).

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dwa × = 8

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>